Ukraina. Kto zatroszczy się o polskie firmy?

Ostatnie tygodnie na Ukrainie wywołały wielkie obawy polskiego biznesu, który przez ostatnie 25 lat zainwestował blisko 1 mld dolarów, o 300 mln dolarów więcej niż w Rosji. Eskalacja konfliktu spowodowała, że wiele polskich firm powoli zmniejsza swoją działalność lub rozważa taką ewentualność. Inwestorzy z Unii Europejskiej już od 2012 roku wycofywali swoje kapitały. Bank PKO BP już zamknął swoje oddziały w rejonach zagrożonych. Przedsiębiorstwa, które rozważały rozpoczęcie działalności handlowej lub inwestycyjnej na Ukrainie wstrzymują się do wyjaśnienia sytuacji.

Rynek, który dla rozwoju polskiej gospodarki ma duże znaczenie, dziś jest na skraju bankructwa. Topnieją rezerwy walutowe. Międzynarodowe agencje ratingowe obniżają wiarygodność kredytową Ukrainy ze względu na wzrost politycznego i społecznego napięcia w kraju oraz ryzyka dalszego osłabienia hrywny. Ukraina potrzebuje zastrzyku finansowego na poziomie kilkudziesięciu miliardów dolarów, aby uchronić własną gospodarkę od katastrofy.

W 2013 roku Ukraina zajmowała 9. miejsce pod względem eksportu z Polski a pod względem importu towarów i usług miejsce 18. Z danych GUS wynika, że wartość eksportu w zeszłym roku była na poziomie 18 mld zł. W wymianę handlową z Ukrainą zaangażowanych jest około 12 tys. polskich firm. Są to w szczególności małe i średnie firmy. Dziś wiele ukraińskich podmiotów przestaje płacić za dostarczone towary i usługi a zabezpieczenia dla polskich przedsiębiorstw są słabe. Wysokie koszty ubezpieczeń oraz wyhamowanie kredytów dla polskiego biznesu działającego na Ukrainie potęguje kłopoty naszych firm. Mimo, że PZU Ukraina zadeklarowała swoje wsparcie dla ubezpieczonych, którzy odniosą szkody w związku z sytuacją na Ukrainie to jednak nie rozwiązuje sytuacji przedsiębiorców. Rynek, który jawił się jako wysoce perspektywiczny dla rozwoju polskich firm, dziś stał się rynkiem wysokiego ryzyka.

Obecna sytuacja za wschodnią granicą wymusza konieczność podjęcia inicjatywy przez polski rząd idącej w kierunku stworzenia programu dla naszych firm. Program ten powinien dawać przede wszystkim gwarancje dla polskich przedsiębiorców działających na ukraińskim i rosyjskim rynku oraz umożliwiać finansowanie podejmowanych przez nich działań. Brak takiego wsparcia w obliczu złej sytuacji finansowej i gospodarczej Ukrainy, dewaluacji hrywny może przyczynić się do dalszego spadku zamówień na towary z Polski. Podrożenie importu wpłynie na redukcję popytu wewnętrznego i może doprowadzić do zmniejszenia o około 30-40% poziomu eksportu na Ukrainę w roku bieżącym. Brak zabezpieczenia interesu polskich eksporterów i inwestorów na Ukrainie i w Rosji przełoży się w Polsce na dalszy wzrost poziomu bezrobocia. Warto również wziąć pod uwagę utworzenie specjalnego funduszu stypendialnego dla młodzieży zza wschodniej granicy, umożliwiającego edukację na polskich wyższych uczelniach. Bezpośrednia pomoc finansowa dla Ukrainy nie przyczyni się do wzrostu poczucia bezpieczeństwa naszych firm, ani nie ochroni miejsc pracy w Polsce. Ukraińcy nie raz pokazali, że potrafią przejeść zagraniczną pomoc, zatem bezpośrednie łatanie pieniędzmi naszych podatników budżetu ukraińskiego nie pomoże naszej gospodarce.
Trwa ładowanie komentarzy...